Co można wynieść z niepowodzenia.

przeszkoada

Ściana

Czasem zupełnie nic. Czasem wiele można się nauczyć. Często nie warto się boksować z sytuacją czy nieprzychylnymi ludźmi. Czasem niestety jesteśmy zmuszenie do tej walki. I nie możemy z niej zrezygnować mimo, iż niekoniecznie nadal zależy nam na zwycięstwie.
Często najcenniejszy jest po prostu spokój jaki zapewni nam zakończenie bezsennsownych starań, często pochłaniających zbyt dużo naszych sił, czasu i wyniszczających nas. Czasem nie warto. Czasem sami dawno chceilibyśmy zrezygnować, nie zalezy nam. Ale najgorzej, gdy nie ma możliwości rezygnacji. Teoretycznie…zawsze istnieje taka możliwość…ale skutki jakie za sobą niesie, szanse jakich nas pozbawia. Najgorzej, gdy wiesz już, że walisz głową w mur, gdy wiesz także, że nie możesz już tego przerwać.
Dlatego niestety znowu, kolejny raz warto zacisnąć zęby, nie poddać się rezygnacji i mimo wszystko, mimo iż już nie wierzymy w sens walki i zwycięstwo, trzeba próbować. Mając nadzieję, że któregoś dnia patowa sytuacja się rozwiąże.

Moje pokolenie

Dziwne rzeczy dzieją się w Naszym Państwie. Dziwne nastroje wśród młodych ludzi, niebezpieczne środowiska zdobyły już duże poparcie. Taka moda. Od kilku lat można było zauważyć jak budowane jest ich poparcie. Ich typowy zwolennik zazwyczaj wpisywał się w jeden dość charakterystyczny model. Bardzo młody mężczyzna, który uważa siebie za patriotę, chyba bardzo mu się nudzi i nie ma na siebie pomysłu, rzuca tymi samymi hasłami co mu podobni. Ma jakby żal za to, w jakich czasach się urodził. W końcu jego dziadkowie walczyli na wojnie, rodzice walczyli z komuną. Kto nie jest z nim jest przeciwko. Lewactwo najgorsza rzecz, podatków nie powinno się płacić, służba zdrowia to tragedia, dlatego powinna być prywatna, szkoły też prywatne. Wszystko prywatne. Obserwując ich można dojść do wniosku, że każdy uważa siebie za wystarczająco przedsiębiorczego i wierzącego w to, że to on będzie właścicielem tych szpitali, uczelni, wielkich fabryk. I wszystko to przy piwie na ławce, piwie z dreszczykiem emocji…bo za rogiem czają się systemowe psy… myślą, że są „młodymi wilkami” i owe psy (gończe) robią na nich obławę. Wierzą we wszystko, co wyczytają w internecie, uwielbiają media „niezależne”. Żydzi, masoni, komuchy, lewactwo…wszyscy oni czają się na nich, bo w końcu są bardzo niebezpieczni. Teraz mogą zapisać się do wojsk obrony terytorialnej…bo wielu wcześniej do wojska nie chcieli przyjąć…ciekawe dlaczego? Broń dla wszystkich!!! Tak!!! Wystrzelajmy się nawzajem w imię Ojczyzny.
Jestem przerażona. Gdzie można doszukać się przyczyn tego zjawiska?? Często mam wrażenie, że jest to internet. Przestrzeń, w której większość ludzi czyje się bezkarna. Przestrzeń, która wchłonie wszystko…a potem bum…nagle pojawiają się groźne ideologie, odzywają nastroje, które już dawno powinny być zapomniane, których młode pokolenie nie powinno znać. Wszystko to zbudowane w oparciu na strachu i roszczeniowej postawie wielu ludzi. Przecież można wszystko? Nie, można wiele, tylko trzeba włożyć trochę pracy. Postarać się, a nie zwalać winę za wszystkie swoje niepowodzenia na innych. Zabrać się za siebie i może lepiej za wzór wziąć bohaterów pozytywistycznych a niech tych, którzy nie mieli do zrobienia w życiu nic ciekawszego niż umieranie na barykadach.

Profesjonalizm

UUUUU !!!!!!! AAAAA!!!!!!
Ostatnio bardzo namnożyło się osób, które w związku ze swoją lekkomyślnością. Wszyscy się mylą. W sumie wszystkie te sprawy zostały rozwiązane na moją korzyść. Ale po co to w ogóle się zaczęło. Ktoś mógł sprawdzić, przeczytać uważnie…cokolwiek. W sumie aż tak wiele nerwów mnie to nie kosztował, no może z wyjątkiem sprawy przejęcie mojego konta na jednym z portali społecznościowych. Ale drugie strony, owszem, poniosły koszty.
A ja czasem mam ogromne poczucie beznadziejności. Nie mogę znaleźć odpowiedniego miejsca zatrudnienia, nie mam dobrego pomysłu na stworzenie własnego biznesu. A tu, gdzieś indziej ktoś, kto nie jest w stanie przeczytać jednego zdania ma się bardzo dobrze, ba, pewnie nawet jest szczęśliwcem mającym umowę o pracę i 26 dni urlopu, będąc ode mnie młodszym.
No wiadomo, nie użalam się. Trzeba się ogarnąć. Może kiedyś się uda… a może nie.

Uwaga!! Złodziej!!

Ktoś mi ukradł konto na jednym z portali społecznościowych. Nie mam zupełnie pomysłu dlaczego?? Mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się uzyskać odpowiedź od administracji serwisu i sprawa szybko zostanie zakończona. Ale dlaczego?? Po co? Moje prywatne konto. Założone już kilak lat temu. Konto osoby prywatnej. Bez żadnej szczególnie atrakcyjnej nazwy.
Alrauna ma się dobrze. Nikt jej nie ukradł.
Jeśli macie ochotę, zapraszam do obserwowania.

Kac Moralny

kwadrat
kwadrat

Komu się nie przytrafił, ten nie zna życia.
Ostatnio znowu poszalałam. Ale to był piękny dzień. Mimo wszystko!!! Może, a w sumie na pewno byłam bardzo męcząca dla niektórych osób… jedynie z tego powodu było mi chwilami źle na duchu. Ale z perspektywy czasu inaczej na to patrzę. Spoko. Każdy wie jak bywa. Każdy bywa w różnych rolach. Karma wróciła. W międzyczasie zostałam już wyleczona!!! A miłe wspomnienia sprzed kilku dni pozostały, a niesmak z czasem zniknie…oby.
No ale w sumie dawno nie byłam tak szczęśliwa, od wielu miesięcy nie miałam tak dobrego dnia! Więc może czasem warto…mimo iż będziemy mieli owego kaca. Mimo iż zrobimy z siebie „wariata”…cóż. Warto było…

Twój Los

piękne muchomory
muchomorki

Chyba ostatnio staję się coraz mniej wyrozumiała… . Sama nie wiem, a może wreszcie robię to co powinnam już dawno. Podejmując twardą decyzję o zmianie swoich nawyków, nadrobieniu tego co mi umknęło, tego co jestem w stanie nadrobić zmieniłam automatycznie swój stosunek do większej części otaczającej mnie rzeczywistości. Już nie jestem taka wyrozumiała! Bo niby dlaczego mam być?! Wtedy gdy cały czas słyszę, że „ten rok jest z***ny”, że pech prześladuje, że szef zły i niedobry, że dzisiejsi faceci są tacy słabi i że ” nie znam żadnego fajnego”.
DOŚĆ!!! Wyjdźcie z domu!!! Może i ten rok rzeczywiście do najlepszych nie należy, ale trzeba zrobić wszystko by kolejny był lepszy, trzeba wyciągnąć wnioski i w oparciu o nie skonstruować swoją przyszłość, najbliższą.
Pech…a co to jest. Na dobrą metę nie odstępuje każdego z nas, podobnie jak szczęście. Tylko my możemy dokonać wyboru między nimi.
Szef zły…mało który będzie dobry. Może warto zastanowić się nad zmianami?? Kontrahenci nieuczciwi?? Potrzebni są nowi.
A ci faceci….oj słabi, słabi…mówią tak kobiety spędzające czas w swoim małym, wąskim gronie, które nie wychodzą szczęści na przeciw, wybierają pecha. Siedzą w sobotnie i piątkowe wieczory, grupując się w 2-4 leniwie sączą jedną butelkę taniego wina, poświęcają swój cenny czas na omawianie bieżących spraw. Spraw innych ludzi. Nie żyją własnym życiem, nie mają zainteresowań. Siedzą. Rzadko gdzieś wyjdą…ale i tak wyjścia te niewiele wnoszą do ich życia.

Ludzie ogarnijcie się!!!!
Żyjcie!!!
Nikt za Was nie przeżyje tego, co Wy powinniście!!!

Ten rok nie jest zły! Jest taki sam jak poprzednie i przyszłe!!
Po świecie chodzi cala masa fajnych ludzi, tylko może trzeba po popracować nad sobą, może trzeba zrobić coś z sobą, tylko po to by stać się ciekawym człowiekiem. Wtedy wszystko pójdzie o wiele łatwiej.

Pobudka!!!
ZAPANUJCIE NAD WŁASNYM ŻYCIEM.

Piękno języka niemieckiego

Już na szczęście jestem w domu. Jak bardzo się cieszę, nie żebym cierpiała za granicą, nie żeby było mi tam bardzo źle. Ale w domu najlepiej, po prostu, najzwyczajniej w świecie. Nie chcę juz żadnych długich podróży, nie chcę mieszkać za granicą, nie chcę robić eurotripa, o którym bardzo poważnie myślałam jeszcze kilka tygodni temu. Ja chcę po prostu mieszkać w Polsce, w spokoju, wśród swoich, w kraju…gdzie zawsze można dostać dobra kiełbasę. 😉
Nie spodziewałam się tylko jednej rzeczy, że gdy wracając do domu usłyszę język niemiecki, ten paskudny, kanciasty, nieprzyjazny człowiekowi tak bardzo się ucieszę, że będzie on muzyką dla moich uszu…bo mimo iż kanciasty, mimo iż wydaje się nieprzyjazny…jest znany, nawet jeśli niewiele potrafię powiedzieć w tym języku. Od teraz go lubię. Od teraz chętniej bedę sie go uczyła i starała się lepiej zapamiętać zasłyszane słowa. Ich mag die deutsche Sprache zu hören!!

Koszmar mcgregoriański

Jako, że od niedawna przebywam za granicą, wśród emigracji, Polonii, imigrantów…cokolwiek. Staram się jak najwięcej zaobserwować i przybliżyć sobie, jakby nie było do niedawna obce mi środowisko. Ludzie, jak ludzie tacy sami wszędzie, w Polsce i za granicą. Wiele złego nasłuchałam się o tym jak bardzo niedobrzy wobec siebie nawzajem są polscy emigranci. Czy rzeczywiście ??
Nie sądzę.Po porostu wielu ma zbyt duże oczekiwania i możliwe, ze się spodziewa, że zostaną poprowadzeni za rączkę. Ale tak nie jest, nie było nie będzie, i w Polsce i poza jej obszarem. I wielkie rozczarowanie na pewno przeżywa nie jeden młody człowiek, który jest w swojej pierwszej pracy za granicą. Ponadto praca taka wydaje się być małostresująca, przynajmniej dla mnie, w tej chwili. Bo tak na prawdę wykonując mechanicznie proste czynności nie jesteśmy obciążani dużą, o ile w ogóle jakąkolwiek odpowiedzialnością. I w tym momencie na horyzoncie pojawia się kolejne hipotetyczne rozczarowanie, bo po powrocie do Polski już tak nie będzie, nawet w najprostszej pracy odpowiadamy za to co robimy. I naraz wielki zgrzyt. Bo jak to taki stres- za takie pieniądze!!
ja przecież muszę zarabiać 4 tys. pln, a nie marną najniższą krajową. Hola!! A gdzie doświadczenie?? A jak z przygotowanie do wykonywania zawodu?? Wykształceniem?? I tutaj pojawia się nieszczęsne mcgregoriańskie skojarzenie! czyżby rzeczywiście większość ludzi to lenie, którzy są motywowani tylko i wyłącznie finansowo??